Pełny tekst
http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,9249685,Slodka_dziurka__7milowy__Benhauer___nietypowe_nazwy.html
Fragmenty:
Nazwa z drugim dnem
Okazuje się, że nazwa firmy, może być zainspirowana przez sferę polityczną, a konkretnie przez pomyłkę słowną.
- Fundatorem nazwy naszej firmy, jest świętej pamięci Prezydent RP Lech Kaczyński, który w lutym 2008 roku, odznaczył trenera reprezentacji piłkarskiej Leo Beenhakkera Krzyżem Oficerskim. Podczas ceremonii wręczenia odznaczenia, odniósł się do Leo per "Benhauer". Zaraz potem miałem założyć firmę i uznałem, że to się świetnie nadaje na nazwę. Poza tym wierzę, jak większość ludzi, że najwięcej pieniędzy jest na styku polityki i biznesu - z przymrużeniem oka przyznaje Grzegorz Błażewicz, założyciel i właściciel firmy Benhauer, która zajmuje się marketingiem w internecie. - Nie przeceniałbym jednak efektu promocyjnego, może poza ogólnym domysłem, że któryś z moich znajomych, czy klientów, przy piwie opowiadał anegdoty o naszej nazwie innym osobom. Nazwa natomiast świetnie się sprawdza przy nawiązywaniu kontaktów. Rzadko się zdarza, że ktoś nie nawiąże do pochodzenia nazwy Benhauer i nie upewni się, że dobrze kojarzy skąd się bierze nazwa firmy. To przyspiesza budowanie relacji. Obecnie nazwa straciła już nieco ze swojej satyryczności, jednak ukazała swoje drugie uniwersalne oblicze.
- Z perspektywy czasu jesteśmy zadowoleni z naszej nazwy. Świetnie brzmi w ustach Niemców czy Holendrów. Brzmi międzynarodowo i o to nam chodziło. Kiedyś pojawił się inwestor, zainteresowany kupnem części udziałów w Benhauer i proponował przy okazji zmianę nazwy firmy, no bo jak taka nazwa będzie potem wyglądała na liście spółek notowanych na giełdzie. Oczywiście się nie dogadaliśmy. Benhauer ma w tym momencie kilkuset klientów i nie widzę żeby to komuś przeszkadzało. Klienci wręcz to lubią - zaznacza Błażewicz.








