i rozwiązania do marketingu Online.
Wybrało nas ponad 4000 firm. więcej >
| Usługi dla firm |
|---|
| Narzędzia i aplikacje |
|---|
| Benhauer w finale StartupFest |
|
ADmanago, aplikacja firmy Benhauer, została finalistą największego w Polsce konkursu dla nowych firm organizowanego przez Agora pod patronatem Ministerstwa Gospodarki. Aplikacja została wybrana do grona 20 najlepszych w Polsce systemów spośród 400 zgłoszonych do konkursu. Więcej informacji na temat StartupFest: |
| WordPress – szlagier ery Web 2.0 |
|
WordPress to system CMS z długoletnią historią. Jego poprzednikiem były systemy blogowe oparte o b2/cafelog. Pierwsza postać tego popularnego skryptu powstała już w 2003 roku (ver. 0.7), obecnie jest dostępna już wersja 3.1. Ciekawostką jest to, że kolejne odsłony WP przyjmują nazwę popularnych muzyków jazzowych (obecnie jest to Django Reinhardta). Dlaczego ten CMS jest tak popularny? Jednym z powodów dla których Wordpress cieszy się tak ogromną popularnością jest promocja jaką zapewnia mu ogólnodostępna platforma blogowa wordpress.com, gdzie każdy bez żadnych opłat może dosłownie 3 kliknięciami założyć swoją małą internetową witrynę. W ciągu dnia platforma ta obsługuje pół miliona nowych wpisów – to robi wrażenie. Popularność WordPressa nie jest jednak zasługą tylko reklamy czy marketingu. Ten CMS posiada naprawdę ogromne możliwości, które są dostępne w pewnej mierze już dla całkowitego laika, którego umiejętności kończą się na włączeniu przeglądarki i podstawowej obsłudze Worda. Z drugiej strony, nawet początkujący programista jest w stanie wycisnąć z WP naprawdę dużo możliwości. Pewne jest, że w czasie surfowania po Internecie wielokrotnie trafialiście na stronę opartą o WP (np. strony firmowe) i nie zdawaliście sobie sprawę , że dana witryna jest oparta o platformę blogową. Inną zaletą jest to, że społeczność zgromadzona wokół WordPress wytwarza niezliczone ilości darmowych wtyczek, czyli modyfikacji zwiększających funkcjonalność bazowego skryptu. W sieci nieodpłatnie dostępne są również tysiące szablonów graficznych o różnym poziomie złożoności i estetyki, które z powodzeniem można zastosować na swojej stronie. Wszystkie te czynności, czyli instalacja dodatków, „skórek” są niezwykle proste, w pełni wykonywalne z poziomu przejrzystego panelu administracyjnego. Dodatkowym plusem, który został doceniony szczególnie przez osoby zajmujące się pozycjonowaniem jest przejrzystość kodu WP. Skrypt ten – jak się uważa – jest „lubiany przez Google”, co w połączeniu z łatwością instalacji, administracji i wspomnianymi dodatkami stanowi idealne połączenie. Warto dodać, że plus ten stał się też po części przekleństwem, ponieważ ogromna cześć internetowego spamu stoi właśnie na tej platformie blogowej… Wady WordPressa ujawniają się jedynie przy bardzo zaawansowanych zastosowaniach, do których de facto platforma ta nie była przeznaczona. Podsumowując zatem, ilość różnorakich modyfikacji, wsparcie społeczności skupionej wokół WP, dostępność tysięcy darmowych „layoutów”, prostota obsługi połączona z zaawansowanymi możliwościami, sprawiają że WordPress jest jednym z najlepszych wyborów jakie może dokonać osoba poszukująca dla siebie bezpłatnego systemu zarządzania treścią. |
| SEO - wybrane metody wysokiego ryzyka |
|
Google nie rychliwie, ale sprawiedliwe, chciałoby się sparafrazować słynne powiedzenie. Z tą sprawiedliwością nie jest może idealnie, ale trzeba przyznać, że algorytm wyszukiwania zmienia się nieustannie – zabawa w kotka i myszkę pomiędzy G a specjalistami od pozycjonowania wciąż trwa i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to w najbliższym czasie zmienić. Przyjrzyjmy się czego unikać aby ominął nas srogi gniew wyszukiwarki. Zacznijmy od rzeczy dość oczywistych, choć co ciekawe, nadal spotykanych, takich jak upychanie słów kluczowych na stronie. Technika ta, zwłaszcza w połączeniu z ukrywaniem tekstu w np. niewidocznym divie lub ustawianiem koloru czcionki tekstu takim jak kolor tła była szczególnie popularna parę lat temu. Oczywiście Google radzi sobie już z takimi prostymi (prostackimi?) metodami pseudo-SEO więc należy o nich zapomnieć. Kolejną techniką jest spamowanie słowami kluczowymi w meta tagach. Pomijając fakt, że np. Description i keywords ma nikłe znaczenie dla Google, to bezmyślnym upychaniem słów kluczowych w „title” można wyrządzić stronie krzywdę. Wstawienia na stronę linków wielkości 1 pixela, które są niewidoczne jedynie dla „Googlebota” – klasyka, o której również powinniśmy zapomnieć jak o kasetach magnetofonowych. Kolejną techniką, którą należy się wystrzegać jest tworzenie bezwartościowych zaplecz, które bardzo często zawierają treści skopiowane z innych stron. Sprawę można pogorszyć linkując takie strony między sobą np. w tzw „koło” czyli A -> B, B -> C, C - > A. Generalnie tworzenie zaplecz dla strony pozycjonowanej jest bardzo kontrowersyjnym tematem, który zostanie poruszony w osobnym wpisie. Bardzo popularne stały się również ostatnio automaty umożliwiające masowe komentowanie for, blogów. Używanie takich narzędzi, szczególnie w sposób bezmyślny może bardzo szybko sprowokować Google do wymierzenia kary takiej jak wyrzucenie z indeksu, czy wymuszenie spadku pozycji (tzw. filtr). Innym zagrożeniem, o którym bardzo często zapominają pozycjonerzy jest wpadnięcie w filtr aplikacji antyspamowej „Akisment”, co w przyszłości zaowocuje tym, że nawet bardzo wartościowy komentarz z dodanym linkiem będzie lądował w folderze SPAM. Zastanówcie się czy Wasz klient chciałby dołączyć do takiej blacklisty? To jedynie mała garść metod, których wykorzystanie może skończyć się co najmniej stratą czasu na nie efektywne działania, a w najgorszym razie wspomnianym wyrzuceniem z wyszukiwarki. Pozycjonowanie jest sztuką kompromisu, pomiędzy ryzykownymi, kuszącymi krótkotrwałymi efektami technikami, a bezpiecznymi dla strony klienta, choć wymagającymi czasu i zaangażowania metodami powodującymi większą widoczność w Google. |
| Google vs. Bing |
|
Microsoft oraz Google to konkurenci wagi super ciężkiej, którzy coraz częściej „depczą sobie po palcach”. Ich rywalizacja objawia się praktycznie na każdej płaszczyźnie cyfrowego świata. Mamy przeglądarkę IE oraz Chrome, jest pewny siebie Windows oraz wciąż świeży, będący w powijakach projekt Chrome OS, w przypadku urządzeń przenośnych rywalizują systemy Windows Mobile oraz Android. Przykładów takich można wymieniać bez końca, jednak obecnie głośny stał się spór dotyczący wyszukiwarek internetowych obu firm. Hegemoniczna pozycja Google wydaje się tak mocno ugruntowana w świecie SERP’ów, że wydaje się niemożliwe zrzucenie go z piedestału. Jeżeli jednak ktokolwiek mógłby to zrobić z obecnych „wielkich graczy” to oczywiście Microsoft. Wydaję się jednak, że pracownicy odpowiedzialni za „innowacyjny” algorytm Binga dali za wygraną, gdyż pojawiły się uzasadnione oskarżenia iż wyszukiwarka giganta z Redmond podbiera lub przynajmniej posiłkuje się wynikami Google. Jak można się domyśleć, nie trudno sprawdzić czy rzeczywiście oskarżenia mają rzeczywiste podstawy. Kiedy pojawiły się pierwsze sygnały wskazujące na Binga, Google przeprowadził bardzo prosty test. Zorganizował grupę ludzi, którzy wpisywali w ich wyszukiwarce ustalony ciąg losowych znaków. Ostatecznie, po pewnym czasie te sztucznie wygenerowane wyniki pojawiły się również w Bing… Dowód wydaje się niepodważalny. Microsoft wydaje się bagatelizować sprawę, przyjął taktykę „nie zauważania problemu”. Google natomiast trzyma się swoich ustaleń i drąży sprawę. Trudno się dziwić, wypracowywany przez lata, nieustannie dopieszczany algorytm wg którego obliczane są wyniki w Google jest być może najcenniejszym skarbem firmy z Mountain Valley – w związku z czym nie ma wątpliwości, że sprawa będzie miała ciąg dalszy… |
| Czarny kapelusz pozycjonera |
|
W branży SEO od zawsze istniał podział technik na te zalecane oficjalne przez Google i inne wyszukiwarki oraz na metody „nieoficjalne”, mające swój początek w naturalnych skłonnościach ludzi do obchodzenia zasad w imię korzyści, zysku. W świecie SEO przyjęła się już nawet terminologia, określająca techniki zabronione przez wyszukiwarki jako „Black hat SEO”, a ich przeciwieństwo jako „White Hat SEO”. Co można zaliczyć do technik dozwolonych, legitymujących się „białym kapeluszem”? Przede wszystkim dobrą optymalizację strony, stosowanie się do całego szeregu porad zawartych choćby w oficjalnym poradniku Google dla webmasterów. Odpowiednia konstrukcja i struktura adresów, poprawne wypełnienie metatagów, opis grafik oraz oczywiście treść, która jest „królem” (content is king!) oraz wiele innych sprawdzonych technik. W przypadku zdobywania linków to “oficjalnie” powinniśmy ograniczyć się do katalogów takich jak DMOZ oraz do wymiany linków ze stronami podobnymi do naszych pod względem tematyki. Reszta powinna dziać się w sposób samoczynny, czyli linki do naszej witryny miałby się pojawiać dlatego, że jest po prostu ciekawa. Tyle jeśli chodzi o utopię, praktyka jest oczywiście często inna. Pozycjonerzy spod znaku „czarnego kapelusza” również optymalizują stronę, jednak wykorzystują techniki takie jak ukrywanie treści, spamowanie słowami kluczowymi, tworzenie różnych wersji stron dla ludzi i Googlebotów. Ponadto rozsyłają za pomocą aplikacji do spamowania automatycznie generowane komentarze, posty z hiperłączem, których ilość może iść w setkach tysięcy… Pozycjonerzy stosujący techniki zabronione przez Google bardzo wiele ryzykują, ponieważ niezwykle łatwo uzyskać efekt odwrotny do zamierzonego. Strona, która była pozycjonowana za pomocą metod „Black Hat” może zostać całkowicie usunięta z indeksu Google co np. w Polsce, gdzie Google ma 95 % rynku jest równoznaczne z jej „śmiercią internetową”, końcem ruchu generowanego z wyszukiwarki. Inną karą może być tzw. „filtr” czyli wyrzucenie strony z indeksu Google na konkretne zapytanie. Przyznanie kary przez Google, nie jest wcale rzadkością, każdy kto śledzi fora poświęcone pozycjonowaniu czytał setki tematów zakładanych przez lekkomyślnych pseudo specjalistów, których Google ukarało za manipulacje. Dlatego też apeluję do wszystkich szukających specjalisty lub firmy SEO, aby sugerowali się przede wszystkim renomą, a dopiero w dalszej kolejności ceną. |
| Niestrudzeni mali robotnicy Google |
|
Zastanawiające, jak Google jest w stanie ogarnąć całą globalną sieć Internetową, w jaki sposób monitoruje strony nie dość już istniejące, ale i te nowo powstałe. Co więcej, ten internetowy potentat potrafi porównywać terabajty treści zawarte na stronach www, tworzyć ich ranking a nawet cyklicznie zapisywać ich starsze wersje na swoich serwerach, a to tylko część z jego “sztuczek”. Biorąc pod uwagę szacunkową ilość wszystkich witryn internetowych wynoszącą ponad 200mln zadanie przed jakim stanęło Google wydaje się niewykonalne, wymagające nadludzkich mocy – i tak jest w istocie. Do agregacji wszystkich danych oddelegowane zostały tak zwane Googleboty, czyli wirtualne roboty występujące również pod takimi nazwami jak „spider”, „crawler” czy „agent”. Te cyfrowe byty występujące w setkach tysięcy czy wręcz milionach kopii przeczesują globalną sieć „przeskakując” niejako ze strony na stronę. Kiedy „spider” wchodzi na stronę bada jej kod źrodłowy, grafikę (również w formie kodu), dostępne obrazki/zdjęcia (oczywiście nie czyta ich, a jedynie kataloguje, dlatego tak ważny jest atrybut „alt”), sprawdza dostępną na stronie treść porównując czy nie jest duplikatem. Googlebot zaczyna następnie sprawdzać hiperłącza na witrynie, zwraca uwagę na to gdzie prowadzą, jaki jest ich anchor oraz czy „jest otoczony tekstem” – po wszystkim za pomocą dostępnych linków zewnętrznych przechodzi do kolejnej witryny i tak niestrudzenie skanuje każdą najmniejszą podstronę wpiętą do globalnej sieci. Próba wyobrażenia sobie jak sprawnych serwerów potrzeba, aby taka ilość danych mogła być nieustannie gromadzona, archiwizowania, porównywana ze sobą nawzajem miliony razy na sekundę udowadnia jakim poziomem wręcz geniuszu musi wykazać się firma, która jest w stanie sobie z tym poradzić. Ważną kwestią z punktu widzenia SEO i SEM jest fakt, że aby strona została odwiedzona przez Googlebota ten musi się oczywiście skądś o niej dowiedzieć. Zgodnie z intuicją można by przypuszczać, że najlepiej zgłosić stronę w odpowiednim dziale Google, co jak się okazuje nie jest wcale rozwiązaniem optymalnym. Znacznie szybszą metodą jest wydawałoby się prozaiczne umieszczenie linka do nowej witryny na często odwiedzanych przez boty stronach np. na dobrych forach czy katalogach. |
| Dobre praktyki e-marketingu |
|
Skrót najważniejszych informacji z prezentacji Grzegorza Błażewicza, Benhauer Zawartość prezentacji:
Marketing bardzo często postrzegany jest jako koszt, a nie inwestycja dla firmy. Coraz częściej stosowanym rozwiązaniem jest outsourcing, czyli korzystanie przez firmy z zewnętrznych bardziej wyspecjalizowanych podmiotów. Przeciętny koszt obsługi działu marketingu w firmie to minimum 5 tysięcy złotych miesięcznie. Składa się na to infrastruktura, szkolenie pracowników, wynagrodzenia i wiele innych czynników i to bez gwarancji na wymierne efekty. To co warto zlecić firmie zewnętrznej to działania takie jak:
Nie wszystkie działania marketingowe w Internecie są ponad nasze możliwości. To co możemy robić sami to m.in.:
Zlecając firmie zewnętrznej działania marketingowe wymagaj przed podpisaniem umowy przeprowadzenia małej kampanii AdWords. Dodatkowo zainstaluj na swojej stronie formularze kontaktowe, które pomogą Ci określić jaką część sprzedaży generuje Twoja strona WWW. Ustal z agencją w jakich przypadkach wypłacasz im premię za wyniki. Nie musisz zgadzać się na podpisanie umowy na dłuższy okres, lecz załóż, że najlepsze efekty widoczne są najwcześniej po upływie 3 miesięcy. |
| Jak dobrze sprzedawać |
|
Skrót najważniejszych informacji z prezentacji Wojciecha Salwińskiego, Yuplo Zawartość prezentacji:
Prowadząc firmę nie można zapomnieć o jej podstawowym celu czyli generowaniu zysków. Słowami „każdy coś sprzedaje” rozpoczął swoją prezentacje Wojciech Salwiński: Prezes Yuplo. Sprzedaż jest nierozłącznie związana z marketingiem: jeżeli z niego nie korzystamy nie możemy oczekiwać, że klienci sami nas znajdą. Oprócz działań prowadzonych przez handlowców marketing to także mailingi oraz badanie opinii obecnych klientów. Do takich działań w firmie służą systemy klasy CRM, a Yuplo oparte na modelu SaaS jest jego dobrym przykładem. Sprzedaż to konkretny proces, składa się na niego:
Ponadto, aby osiągać zyski trzeba utrzymywać ciągły kontakt z klientami: jeżeli rozmawiają z nami, nie mają czasu dla konkurencji. Niemal każda firma produkcyjno-handlowa ma swój zespół handlowców. Dobry handlowiec to skarb każdej firmy, dlatego znalezienie i zatrzymanie dobrego handlowca jest podstawą sukcesu. Umiejętne zarządzanie handlowcem sprowadza się do wyznaczania mu jasnych celów, określania terminów ich realizacji i nagradzania za sukcesy. Handlowiec powinien mieć wewnątrz firmy konkurencje: dlatego proces rekrutacji handlowców musi być ciągły. Stosując się do rad zaprezentowanych przez Wojciecha Salwińskiego można mądrze zarządzać swoją firmą i osiągać sukcesy we własnej branży. |
| Prawo w firmie |
|
Skrót najważniejszych informacji z prezentacji Rafała Wysockiego , Consulting360 Zawartość prezentacji:
Zakładając firmę niezbędna jest podstawowa wiedza prawna. Formy umów pracowniczych określa zarówno kodeks pracy jak i kodeks cywilny. Do umów, które wymienia kodeks pracy zaliczamy:
W tym wypadku pracodawca zobowiązany jest do przestrzegania wszystkich praw pracownika w tym: urlopu, godzin pracy, L4, czy też opłacania składek ZUS. Drugim rodzajem umów są umowy cywilnoprawne takie jak:
Należy jednak pamiętać o tym, że pracownik może domagać się przekształcenia tego rodzaju umów w umowę o pracę jeżeli nawiązany zostanie stosunek pracy:
Istnieje ryzyko wyboru alternatywnych form zatrudnienia. Zleceniobiorca może wystąpić z powództwem o ustalenie istnienia stosunku pracy, co może skutkować sankcjami za wykroczenie przeciwko prawom pracownika (nawet 30.000 zł). Drugim poruszonym na seminarium tematem były prawa autorskie. Zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych to pracodawca przejmuje prawa autorskie do utworu wykonywanego w ramach stosunku pracy. Inaczej wygląda natomiast ta kwestia przy alternatywnych formach zatrudnienia. W tym wypadku prawa autorskie nie przechodzą automatycznie na zleceniodawcę Zatrudniając nowego pracownika musimy się zastanowić jaki dostosować typ zatrudnienia i jak skonstruować umowę, by zarówno pracownik jak i nasza firma byli zadowoleni. Oszczędzi to nam na przyszłość wielu problemów, łącznie z tym, że pracownik odchodząc z naszej firmy wykorzysta gdzie indziej zdobyte kontakty i zadziała na korzyść konkurencji. |
| System zintegrowany online |
|
Skrót najważniejszych informacji z prezentacji Zbigniewa Gajewskiego, Erpico Zawartość prezentacji:
Obniżanie kosztów działalności wiążę się również z mniejszymi wydatkami na systemy informatyczne w firmie. Tutaj przychodzą z pomocą nowoczesne rozwiązania typu SaaS (Software as a service). W tym modelu oprogramowanie przechowywane i udostępniane jest przez producenta użytkownikom poprzez Internet. Dzięki temu użytkownik nie musi inwestować we własne serwery, wdrożenie systemu i cały wieloetapowy proces związany z użytkowaniem nowego oprogramowanie. Wystarczy tylko dostęp do Internetu, aby wszelkie operacje w firmie były na bieżąco kontrolowane. W tradycyjnym podejściu mamy wiele problemów:
W modelu typu SaaS praktycznie wszystkie elementy tradycyjnego wdrożenia są pomijane:
System ma prosty, intuicyjny interface. Jego obsługa nie wymaga szeregu szkoleń, a pomoc w trakcie użytkowania nie wymaga obecności informatyka. Każda nie tylko mała firma może z powodzeniem korzystać z tego rodzaju rozwiązań. Współczesne realia skłaniają firmy do inwestycji w tańsze i prostsze w obsłudze rozwiązania. Zachęcamy do skorzystania z Erpico. |



